poniedziałek, 1 lutego 2010
Zapragnęłam wrócic na łono Al-anon, ale odkad sie przeprowadziłam, jakoś nie było czasu. Jutro idę zobaczyc. Z neta dowiedziałam sie, że spotkania są we wtorki o 16, ciekawe czy dane aktualne. Chętnie powrócę, to tam nauczyłam sie nie obwiniac o to wszystko, nie myśleć za mojego męża i pozwoliłam mum ponosić konsekwencje wszystkich czynów. Jednocześnie dawałam mu do zrozumienia, zże jest dla nas ważny, ale skupiłam sie na tym co mogłam zrobić. Mogłam skończyć studia, wychowywać dzieci, pójść do pracy. Czasem jest mi cieżko, brakuje mi go, mam ochote zadzwonić, ale wtedy zwykle okazuje się , zże znów sie zalał, zgubił telefon czy coś w tym stylu. Nie ma powrotu. Trudna decyzja, ale bardziej dojrzała niż decyzja o wspólnym życiu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz