poniedziałek, 1 lutego 2010
Zapragnęłam wrócic na łono Al-anon, ale odkad sie przeprowadziłam, jakoś nie było czasu. Jutro idę zobaczyc. Z neta dowiedziałam sie, że spotkania są we wtorki o 16, ciekawe czy dane aktualne. Chętnie powrócę, to tam nauczyłam sie nie obwiniac o to wszystko, nie myśleć za mojego męża i pozwoliłam mum ponosić konsekwencje wszystkich czynów. Jednocześnie dawałam mu do zrozumienia, zże jest dla nas ważny, ale skupiłam sie na tym co mogłam zrobić. Mogłam skończyć studia, wychowywać dzieci, pójść do pracy. Czasem jest mi cieżko, brakuje mi go, mam ochote zadzwonić, ale wtedy zwykle okazuje się , zże znów sie zalał, zgubił telefon czy coś w tym stylu. Nie ma powrotu. Trudna decyzja, ale bardziej dojrzała niż decyzja o wspólnym życiu.
U mojego męża stwierdzono najpierw alkoholizm i wszystkie jego problemy wiązano z uzależnieniem. Pózniej jednak trafił do szpitala psychiatrycznego (leczenie lekarza rodzinnego i wizyty u psychologa nie pomagały). Ten oprócz wyżej wymienionego stwierdził zespół Borderline- osobowosć graniczna. Rozpoczęło sie leczenie farmakologiczne, po kilku tygodniach mój mazpostanowił popełnić samobójstwo i wzial wszystkie tabletki jakie były w domu -było tego bradzo dużo, była to kolejna próba samobójcza - nie zlicze jużktóra. Potem był na odtruciu i znówu trafił do szpitala , ale do innego na obserwacje. Był tam ponad 6 tygodni. Początkowo lekarka prowadząca twierdziła, iż cierpi on na jedna z licznych odmian schizofrenii - miał urojenia, omamy, min. rozmawiał i widział diabła. Jednak inny lekarz w tym szpitalu stwierdził, że to choroba dwubiegunowa, gdyż maż nie miał na nic siły, nawet jesli deklarował, ze podejmie sie jakis działan- chocby najprostszych - nie był w stanie zrobić nic. Czasem trwało to pare miesiecy, tygodni, czasem dni. A potem budził sie jakby ze snu i szorował całe mieszkanie-miał obsesje czystoci np. i wszystko mu śmierdziało, wszedzie widziałbród, mył sie kila razy dziennie. A potem znów sie nie mył. Zdarzało sie, zetakie zmiany nastepowały po sobie dzień po dniu, nigdy nie było wiadomoczego mozna sie spodziewać. Do tego jeszcze dochodził problem z alkoholem.Dzis znowu jest w szpitalu, poszedł tam na własne życzenie, nie mógł juz ze soba wytrzymać. Nadal nie ma jednoznacznej diagnozy...
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Dualizm, nadmiar analizy
Dualizm ducha i materii - był od dawna jednym z moich ulubionych motywów literackich, ale nie potrafiłam powiedzieć dlaczego.
Dziś do mnie doszło z całą jasnoscią, przeżyłam iluminację, idąc do pracy. Nogi zmarzły mi, aż do odrętwienia i wtedy pojęłam z całą jasnością.
W mojej naturze tkwi niesutanne pragnienie istnienia dwóch rzeczy na raz. Byłam matką i studentką, choć dla niektórych wykładowców, te dwie sprawy wzajemnie się wykluczały. Jestem żoną i bez męża. Jestem dzieckiem i rodzicem. Jestem bezrobotną i pracuję 8 godzin dziennie. Jestem miłą i zołzą. Jestem samotna, ale nigdy sama. itd.
Na ile takie odczucia i zachowania predestynuje znak zodiaku - bliźnieta, a na ile geny, czy wychowanie? Bycie w różnych rolach jest naturalne, ale doświadczenie ich totalnej odrebności i niezgody - nie.
Brakuje mi syntezy, analizuję każdy gest, ruch, słowo - niepotrzebnie. Poza tym kultura współczesnego świata, jeszcze bardziej niż kultura romantyczna przekonuje, że niczego nie można poznać całkowicie. Postmodernizm podkreśla indywidualny charakter doznań, ich niepowtrzalność i nieopisywalność.
Chcę być całością - jednią w samej sobie. Pragnienie jedni również nieobce filozofom. Mit androgeniczny jest odzwierciedleniem pragnienia jedni z drugim, z mojego doświadczenia - niemożliwego. Ja pragnę jedni z sobą, a jedyny erotyzm, jaki mnie w tej chwili intersuje, to autoerotyzm. Niemały w tym wpływ Willa Selfa To i tamto.
Dziś do mnie doszło z całą jasnoscią, przeżyłam iluminację, idąc do pracy. Nogi zmarzły mi, aż do odrętwienia i wtedy pojęłam z całą jasnością.
W mojej naturze tkwi niesutanne pragnienie istnienia dwóch rzeczy na raz. Byłam matką i studentką, choć dla niektórych wykładowców, te dwie sprawy wzajemnie się wykluczały. Jestem żoną i bez męża. Jestem dzieckiem i rodzicem. Jestem bezrobotną i pracuję 8 godzin dziennie. Jestem miłą i zołzą. Jestem samotna, ale nigdy sama. itd.
Na ile takie odczucia i zachowania predestynuje znak zodiaku - bliźnieta, a na ile geny, czy wychowanie? Bycie w różnych rolach jest naturalne, ale doświadczenie ich totalnej odrebności i niezgody - nie.
Brakuje mi syntezy, analizuję każdy gest, ruch, słowo - niepotrzebnie. Poza tym kultura współczesnego świata, jeszcze bardziej niż kultura romantyczna przekonuje, że niczego nie można poznać całkowicie. Postmodernizm podkreśla indywidualny charakter doznań, ich niepowtrzalność i nieopisywalność.
Chcę być całością - jednią w samej sobie. Pragnienie jedni również nieobce filozofom. Mit androgeniczny jest odzwierciedleniem pragnienia jedni z drugim, z mojego doświadczenia - niemożliwego. Ja pragnę jedni z sobą, a jedyny erotyzm, jaki mnie w tej chwili intersuje, to autoerotyzm. Niemały w tym wpływ Willa Selfa To i tamto.
mój pierwszy raz...
Jak pisali w Bravo (ciekawe, gdzie ono się podziało?, co teraz czytają zbuntowane nastolatki?) - ten pierwszy raz powinien być wspaniały. Tymczasem życie pokazuje, że jest inaczej. Dopiero kolejne razy bywają wspaniałe i warte zapamiętania. Tak jest z moim pierwszym wpisem :)
Od jakiegoś czasu silnie przeżywam rozstanie z byłym, który nadal jest obecny...
Miałam nadzieję, że nie będzie awantur i kwasów, chciałam się z B. dogadać, jakoś tak mi się mżyło, że jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, którzy po wygaśnięciu najgorętszych emocji będą w stanie ze sobą porozmawiać. Nie mam dokumentów do separacji, co ona daje? To, że do każdej pierdołki, każdej rzeczy związanej z jakimiś pieniędzmi jest mi potrzebny B. podpis, czyli jego trzeźwość plus dobra wola plus kursowanie S-C. Nawet rodzinnego, nie da się załatwić bez jego kilku podpisów. To jest uciążliwe i męczące. Czasem trzymam się poręczy, by do niego nie wrócic, wtedy zawsze okazuje sie, że nie ma powrotu. To nie jest lista warunków, zdrowy rozsądek, którego mi brakowało przez ostatnich kilka lat, podpowiada, że B. powinien nie pić,powinien zarabiać, być osobą na której można polegać. Rozumiem, że jest mu ciężko i że ogólnie do pracy się nie nadaje, ale czy np. robi coś wkierunku żeby dostać rentę? Dla mnie to już nie chodzi o jakieś uczucie, bo uczucia przychodzą i odchodzą, ale na możliwość wzajemnej pozytywnej relacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)