Dualizm ducha i materii - był od dawna jednym z moich ulubionych motywów literackich, ale nie potrafiłam powiedzieć dlaczego.
Dziś do mnie doszło z całą jasnoscią, przeżyłam iluminację, idąc do pracy. Nogi zmarzły mi, aż do odrętwienia i wtedy pojęłam z całą jasnością.
W mojej naturze tkwi niesutanne pragnienie istnienia dwóch rzeczy na raz. Byłam matką i studentką, choć dla niektórych wykładowców, te dwie sprawy wzajemnie się wykluczały. Jestem żoną i bez męża. Jestem dzieckiem i rodzicem. Jestem bezrobotną i pracuję 8 godzin dziennie. Jestem miłą i zołzą. Jestem samotna, ale nigdy sama. itd.
Na ile takie odczucia i zachowania predestynuje znak zodiaku - bliźnieta, a na ile geny, czy wychowanie? Bycie w różnych rolach jest naturalne, ale doświadczenie ich totalnej odrebności i niezgody - nie.
Brakuje mi syntezy, analizuję każdy gest, ruch, słowo - niepotrzebnie. Poza tym kultura współczesnego świata, jeszcze bardziej niż kultura romantyczna przekonuje, że niczego nie można poznać całkowicie. Postmodernizm podkreśla indywidualny charakter doznań, ich niepowtrzalność i nieopisywalność.
Chcę być całością - jednią w samej sobie. Pragnienie jedni również nieobce filozofom. Mit androgeniczny jest odzwierciedleniem pragnienia jedni z drugim, z mojego doświadczenia - niemożliwego. Ja pragnę jedni z sobą, a jedyny erotyzm, jaki mnie w tej chwili intersuje, to autoerotyzm. Niemały w tym wpływ Willa Selfa To i tamto.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz